Koniec miarkowania kary umownej do zera. Co zostaje wykonawcom po wyroku Sądu Najwyższego II CSKP 669/25
W praktyce sporów budowlanych wniosek o miarkowanie kary umownej do zera złotych stał się od lat narzędziem niemal odruchowym – wykonawca, broniąc się przed roszczeniem zamawiającego, ostatnim akapitem sprzeciwu prosi sąd o redukcję kary do symbolicznej kwoty, najczęściej właśnie do 0 zł. Sądy w wielu sprawach to zerowanie aprobowały, zwłaszcza gdy obiekt został oddany w terminie, a uchybienia były marginalne. Wyrok Sądu Najwyższego z 21 stycznia 2026 r. w sprawie II CSKP 669/25 kończy tę praktykę.
Orzeczenie zawiera jednak nie jedną, lecz trzy tezy o znaczeniu praktycznym wykraczającym daleko poza pytanie, czy sąd może obniżyć karę do zera. Każdą z nich warto omówić, bo wszystkie trzy rzutują na konstruowanie umów i prowadzenie sporów na styku zamawiający – wykonawca.
Stan faktyczny
Sprawa wyrosła z umowy o wykonanie dokumentacji projektowej zawartej w trybie zamówienia publicznego. Wynagrodzenie ryczałtowe ustalono na ok. 295 tys. zł brutto, przy czym strony podzieliły usługę na sześć etapów (od dokumentacji po nadzór autorski). Wynagrodzenie miało być wypłacane w trzech transzach – 50% za etapy I–IV łącznie, 40% za etap V, 10% za etap VI. Karę umowną zastrzeżono w wysokości 1% wynagrodzenia brutto za każdy dzień opóźnienia w wykonaniu poszczególnego etapu. Po opóźnieniu wykonania etapu I (dokumentacja projektowa wraz z kosztorysem) zamawiający najpierw odebrał dokumentację, a niedługo potem wypowiedział umowę bez wypowiedzenia i nałożył karę umowną w wysokości 311 tys. zł, którą próbował potrącić z należnego wykonawcy wynagrodzenia (147,6 tys. zł). Spór skończył się w Sądzie Najwyższym.
Sąd apelacyjny uznał, że klauzula o karze umownej jest nieważna, ponieważ z zapisów umowy nie da się wyliczyć kary za poszczególne etapy I–IV (wynagrodzenie zostało podane łącznie). Zarazem sąd ten orzekł, że nawet gdyby klauzulę uznać za ważną, karę należałoby zmiarkować „do zera” jako rażąco wygórowaną – przewyższała bowiem dwukrotnie należne wykonawcy wynagrodzenie. Zamawiający zaskarżył wyrok kasacją. SN oddalił skargę kasacyjną, ale przy tej okazji wyłożył kilka tez ogólnych, które wykraczają poza realia sprawy.
Suma „określona” – co to faktycznie znaczy
Pierwsza teza, najczęściej cytowana w komentarzach, dotyczy wymogu „określonej sumy” z art. 483 § 1 k.c. SN sformułował ją w sposób, którego nie da się zignorować:
„Suma (pieniężna) z art. 483 § 1 k.c. nie jest to kwota, która ma zostać wyliczona w przyszłości, ale kwota znana w momencie, w którym dłużnik zaciąga zobowiązanie umowne, co oznacza, że musi ona zostać ustalona jako stała kwota albo jako część liczona od kwoty znanej stronom w dacie zawarcia umowy.”
To rozwinięcie linii rozpoczętej uchwałą SN z 9 grudnia 2021 r. (III CZP 16/21) i wyrokiem SN z 19 grudnia 2024 r. (II CSKP 1701/22), do którego zresztą SN w komentowanym orzeczeniu wprost się odwołuje. Reguła jest prosta: nie chodzi o to, czy strony podały sztywną kwotę kary, czy też wskazały formułę matematyczną do jej wyliczenia (typu 0,1% wynagrodzenia za każdy dzień zwłoki). Chodzi o to, że podstawa kalkulacji musi być znana stronom w dacie zawarcia umowy. Jeśli wynagrodzenie za etap, od którego ma być liczona kara, nie jest w umowie wyodrębnione i będzie znane dopiero później (z aneksu, z rozliczenia, z faktury), to klauzula nie spełnia testu „określoności” i jest nieważna z mocy art. 58 § 1 k.c. w zw. z art. 483 § 1 k.c.
W realiach sprawy kara była liczona „za każdy dzień opóźnienia w wykonaniu danego etapu, w wysokości 1% wynagrodzenia za ten etap”. Wyglądało to schludnie, dopóki nie zauważyło się, że umowa wynagrodzenia za etapy I–IV nie rozbijała – określała je jednolicie jako 50% sumy. SN wyciągnął z tego konsekwencję: skoro podstawa wyliczenia kary za poszczególny etap nie istniała w treści umowy, klauzula była nieważna w całości w odniesieniu do tych etapów.
Konsekwencja praktyczna dla wykonawców i zamawiających jest oczywista. Każdą klauzulę kary umownej, w której parametr odniesienia (wynagrodzenie etapowe, wartość robót danego rodzaju, wartość zlecenia jednostkowego) jest dopiero do ustalenia – warto przejrzeć pod kątem tej tezy. To samo dotyczy klauzul, w których data początkowa naliczania kary odsyła do okoliczności nieznanych w chwili zawarcia umowy (np. „od dnia przekazania placu budowy” przy braku ustalonej daty przekazania). Każdy taki parametr, który ma być „dopowiedziany” przyszłością, otwiera furtkę do nieważności.
Miarkowanie „do zera” jest niedopuszczalne
Druga teza wyroku odsyła w przeszłość lata praktyki, w której wykonawcy z powodzeniem składali wnioski o miarkowanie kary umownej do 0 zł, a sądy je uwzględniały. SN orzekł:
„Miarkowanie kary umownej, a więc jej zmniejszenie, jest instytucją wyjątkową (…) Poza tym pojęcie »miarkowanie« oznacza »zmniejszenie« zakresu odpowiedzialności dłużnika, a nie wyeliminowanie jej w ogóle. (…) Możliwość miarkowania kary umownej do zera oznaczałaby jej zrównanie z odszkodowaniem, co nie ma żadnego uzasadnienia.”
Argumentacja SN jest dwojaka. Po pierwsze – wykładnia językowa: art. 484 § 2 k.c. mówi o „zmniejszeniu” kary, a zmniejszenie do zera nie jest już zmniejszeniem, lecz wyeliminowaniem. Po drugie – wykładnia funkcjonalna: kara umowna pełni nie tylko funkcję odszkodowawczą, ale również dyscyplinującą, gwarancyjną, sankcyjną i symplifikacyjną. Miarkowanie do zera redukowywałoby karę wyłącznie do funkcji kompensacyjnej, co wypaczałoby jej naturę.
To wszystko nie znaczy oczywiście, że wykonawca jest skazany na zapłatę kary umownej, nawet jeśli zamawiający nie doznał szkody, a uchybienia były marginalne. SN wskazał konstrukcję zastępczą, którą warto wziąć do swojej praktyki:
„Jeżeli zachodzi zupełnie wyjątkowa sytuacja, w której instytucja miarkowania jest niewystarczająca, gdyż nawet kara umowna w symbolicznej wysokości powinna zostać uznana za zbyt wysoką, możliwe jest zastosowanie innej instytucji, a mianowicie zarzutu nadużycia prawa podmiotowego (art. 5 k.c.) (…) O ile nie można zmiarkować kary umownej do zera, to mając na uwadze wszelkie okoliczności sprawy, sąd jest uprawniony obniżyć ją do takiego poziomu, którego nie będzie można uznać za sprzeczny z zasadami współżycia społecznego.”
W konsekwencji obrona dłużnika powinna mieć od teraz strukturę dwustopniową. Pierwszy wniosek – o miarkowanie kary umownej na podstawie art. 484 § 2 k.c. do kwoty symbolicznej (1 zł, 100 zł, 1.000 zł – do okoliczności). Drugi, ewentualny – o oddalenie powództwa w pozostałej części na podstawie art. 5 k.c. jako nadużycia prawa podmiotowego. Sąd, który zaakceptuje obie konstrukcje, może faktycznie sprowadzić zasądzoną kwotę do poziomu symbolicznego, ale prawnie czystą drogą.
SN podpowiada też, jakie czynniki sąd powinien brać pod uwagę przy ocenie wniosku o miarkowanie: wysokość kary i wynagrodzenia oraz ich wzajemny stosunek, charakter świadczenia i rodzaj umowy, czas trwania umowy, zakres i czas trwania naruszenia, waga naruszonych postanowień, stopień zawinienia dłużnika, przyczynienie wierzyciela, a w przypadku kary za zwłokę – liczbę dni opóźnienia w stosunku do czasu trwania umowy.
Najistotniejsze znaczenie ma kryterium szkody – nie jako warunek dochodzenia kary, ale jako miernik jej proporcjonalności. Jeśli wierzyciel nie poniósł szkody albo szkoda była minimalna, jest to silny argument za daleko idącym obniżeniem kary.
Kara umowna „za opóźnienie” jest nieważna
Trzecia teza wyroku jest najmniej spektakularna, ale w praktyce być może najdalej idąca. SN wracając do podstawowej konstrukcji kary umownej wyłuszczył różnicę między karą za zwłokę a karą za samo opóźnienie:
„Prawidłowe jest zastrzeżenie kary umownej za zwłokę (art. 471 i 476 k.c.), a nie kary umownej »za opóźnienie«. (…) Kara umowna »za opóźnienie« byłaby wadliwa konstrukcyjnie. (…) byłaby sprzeczna z art. 471 i 476 w zw. z art. 483 § 1 k.c., a więc – wbrew konstrukcji kary umownej (…) – nie pozwalałaby na zwolnienie się przez dłużnika od odpowiedzialności, wprowadzając odpowiedzialność absolutną.”
W praktyce zamawiający (zwłaszcza w postępowaniach przetargowych) bardzo często zastrzegają karę „za każdy dzień opóźnienia”. Sformułowanie to wynika z chęci uproszczenia – zamawiający nie musi dowodzić winy wykonawcy, wystarczy fakt nieterminowości. SN mówi: ten skrót jest niedopuszczalny w odniesieniu do kary umownej. Modyfikacja zasad odpowiedzialności jest możliwa na podstawie art. 473 k.c., ale tylko za „okoliczności oznaczone”. Karę „za opóźnienie” SN traktuje jako konstrukcję nieoznaczonych okoliczności, czyli odpowiedzialność absolutną – a ta jest nie do pogodzenia z naturą kary umownej.
SN nie jest jednak rygorystyczny w sposobie czytania klauzul. W ramach wykładni przyjaznej dla zachowania kontraktu sąd nakazał stosować art. 65 § 2 k.c. „w kierunku instytucji nazwanych”: jeśli strony posłużyły się pojęciem „kara umowna za opóźnienie”, to należy je czytać jako karę za zwłokę – czyli umożliwiającą wykonawcy zwolnienie się z odpowiedzialności przez ekskulpację. Gdy strony chciałyby naprawdę wprowadzić odpowiedzialność absolutną, powinny: po pierwsze, nie używać pojęcia „kara umowna”, lecz np. „kwota”, „świadczenie pieniężne”; po drugie, wyraźnie wskazać, że odpowiedzialność powstaje za uchybienie terminowi bez względu na przyczynę. SN nazywa tę konstrukcję „zastrzeżeniem gwarancyjnym” – jest dopuszczalna w ramach swobody kontraktowania (art. 353¹ k.c.), ale nie jest karą umowną i nie podlega regulacjom z art. 483–484 k.c. (w tym instytucji miarkowania).
Co zostaje wykonawcom
Wbrew głośnym tytułom medialnym wyrok II CSKP 669/25 nie odbiera wykonawcom narzędzi obrony przed nadmiernymi karami umownymi. Wykładnia, którą SN zaprezentował, jest w istocie korzystniejsza dla wykonawców niż wcześniejsza praktyka miarkowania do zera – z jednego prostego powodu. Konstrukcja zerowania kary w drodze miarkowania była podatna na zarzut, że sąd działa pozaprawnie, łamiąc literę art. 484 § 2 k.c. Konstrukcja, którą SN proponuje (miarkowanie do kwoty symbolicznej plus art. 5 k.c.), jest mocniejsza dogmatycznie, a w sytuacjach jaskrawego nadużycia kary – równie skuteczna w wymiarze ekonomicznym. W obu wariantach wykonawca może faktycznie nie zapłacić nic albo zapłacić kwotę symboliczną. Różnica polega na drodze.
Trzy praktyczne wnioski na bieżąco. Dla wykonawców, którzy bronią się przed karą umowną – wniosek o miarkowanie nigdy nie powinien być formułowany „do zera”; właściwa konstrukcja to wniosek o obniżenie do kwoty symbolicznej z równoczesnym wnioskiem o oddalenie powództwa w pozostałej części na podstawie art. 5 k.c. Dla zamawiających, którzy konstruują klauzule kary umownej – każdy parametr odniesienia (wynagrodzenie etapowe, data początkowa naliczania, podstawa procentowa) musi być znany w chwili zawarcia umowy. Sformułowanie „kara za opóźnienie” jest czytane jako „kara za zwłokę”; jeśli rzeczywiście chcecie odpowiedzialności absolutnej, sięgnijcie po zastrzeżenie gwarancyjne i nazwijcie je inaczej. Dla obu stron – warto przeglądnąć istniejące umowy w toku pod tym kątem, bo wyrok II CSKP 669/25 ma znaczenie nie tylko dla umów zawartych po 21 stycznia 2026 r., lecz dla wszystkich umów, w których spór dopiero się rodzi albo toczy.
Jak bardzo ten wpis był pomocny?
Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!
Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 2
Na razie brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten wpis.
